Skórzane rękodzieło prosto z warsztatu na czterech kołach

Który przemierza iberyjskie ziemie

Szwecja – mity kontra rzeczywistość czyli co mnie zaskoczyło i jak miało się do wyobrażeń, które stworzyłam w swojej głowie na podstawie informacji przeczytanych w Internecie i zasłyszanych wcześniej od znajomych

14/04/2021 18:30

podróże, podróżowanie, poradnik, porady, przewodnik, skandynawia, Szwecja, zwyczaje

Dzisiaj podzielę się z Wami pierwszymi wrażeniami ze Szwecji, która niesamowicie mnie zaskoczyła i to pozytywnie! Wydawało mi się, że jadę do miejsca bardzo zdystansowanego, chłodnego (nie tylko ze względu na pogodę), drogiego. Okazało się, że Szwecja to kraj indywidualistyczny, niezwykle egzotyczny jeśli chodzi o mentalność, bezpieczny, wcale nie taki drogi i przede wszystkim kompletnie ignorujący COVID. Jeśli chcesz wiedzieć co dokładnie mnie zaskoczyło – zapraszam do lektury!

CENY

Przede wszystkim zaskoczyły mnie ceny. Nasłuchałam się wcześniej, że Skandynawia jest bardzo droga i kiedy przyjechałam na miejsce, okazało się, że cały strach który narastał we mnie przed przyjazdem, był kompletnie niepotrzebny. Szwecja jest może i o 20-30% droższa pod niektórymi względami od Hiszpanii, w której mieszkam na co dzień, ale z drugiej strony wcale nie odbiega tak bardzo od Francji, w której spędziłam ostatni miesiąc. Ba, nawet niektóre rzeczy są tańsze a przecież Szwedzi zarabiają, z tego co wiem, naprawdę dużo – nie dziwi więc fakt, że na ulicach widzimy uśmiechnięte osoby, które po prostu nie muszą się martwić czy starczy im do ostatniego, co przecież w Polsce do niedawna było standardem a w Hiszpanii zdarza się coraz częściej. Na poniższych zdjęciach przykładowe ceny – żeby przeliczyć na EURO dzielimy cenę w koronach na 10. 

ALKOHOL

Jedyne co wydaje mi się znacząco droższe, przynajmniej jak na chwilę obecną, to alkohol. Po pierwsze nie kupimy go w każdym sklepie, w supermarkecie znajdziemy jedynie piwo i inne napoje, których moc nie przekracza 3,5%. Podobno są gdzieś specjalne sklepy, w których dostaniemy mocniejsze alkohole, ale widziałam jak na razie tylko jeden, w centrum handlowym. Nie wiem czy są dobrze zakamuflowane, wiem, że nie rzucają się w oczy w żaden sposób i chyba trzeba się namęczyć, żeby do takiego monopolowego trafić. Mamy za to olbrzymi wybór piw (i win!) bezalkoholowych – w żadnym innym kraju nie widziałam tylu marek piw bez %. Jeśli chodzi o ceny to 0.33l butelka Heinekena, Carlsberga czy Staropramena w supermarkecie kosztuje około 1,3EUR – najtańsze piwo, ale o mocy zaledwie 2,8% udało mi się znaleźć za 2 EUR 6×0.5l puszka czyli wychodzi około 0.70 EUR za litr! W Hiszpanii dobre piwo możemy kupić już za 1EUR/1L ale taka cenę to nawet tam rzadkość. Z drugiej strony, wcale nie wydaje mi się, że szwedzka cena piwa jest bardzo wysoka – na Korsyce było bardzo podobnie. Prawdziwym zaskoczeniem jest jednak cena piwa w barach czy restauracjach. Pierwszego dnia mojego pobytu w Szwecji zjadłam pizzę za 9 EUR i popiłam półlitrowym kuflem mojego ukochanego, czeskiego Staropramena za… 7 EUR! Poza tym, w końcu mogę kupić sobie półlitrowe piwo i nie jest to czymś dziwnym. W Hiszpanii, Francji czy Portugalii jest to pojemność praktycznie niespotykana.

COVID-19

Zapewne wszyscy wiecie, w Szwecji nie podjęto prawie żadnych kroków kontra COVID. Po grubo ponad roku pandemii, kwarantanny, godziny policyjnej niesamowitym uczuciem jest móc chodzić wszędzie bez maseczek, zjeść ze znajomymi obiad w otwartej restauracji, nie martwiąc się, że zaraz trzeba wracać do domu. Tutaj wszystko jest… normalne i chyba właśnie to najbardziej mi się podoba i najbardziej mnie zaskoczyło. Chwile z nami jesteście, wiecie, że od lat mieszkamy w mobilnym domu na czterech kołach i możecie się domyślić, że najbardziej na świecie cenimy sobie wolność. Pandemia trochę nam jej odebrała, bo choć na co dzień żyjemy poza systemem to jednak mamy z nim styczność i w jakiś sposób te wszystkie obostrzenia na nas wpłynęły. W Szwecji po prostu tego nie ma. Znów można odetchnąć pełną piersią! Rozmawiałam już z wieloma Szwedami i obcokrajowcami mieszkającymi w Szwecji na stałe, którzy powiedzieli mi, że tutaj rząd zamiast wprowadzać zakazy czy obostrzenia, rekomendował pewne zachowania – dystans, maseczki w sklepach i miejscach zatłoczonych, nie wychodzenie w domu i Szwedzi się do tego stosują. Tutaj nie ma potrzeby wprowadzania zakazów, nakazów czy terroru – wystarczy ładnie poprosić.

LUDZIE

Nasłuchałam się wcześniej, że Szwedzi są dość poważni i trzymają dystans. Okazało się, że nic bardziej mylnego! Sprawiają wrażenie otwartych i przede wszystkim bardzo pomocnych. Są zdyscyplinowani i widać to nawet na chodnikach – wszyscy chodzą prawą stroną a nie całą szerokością. Przed przyjazdem słyszałam również, że Szwedzi mało piją a alkohol jest niemile widziany i społecznie napiętnowany. Na miejscu jednak widać wielu Szwedów, którzy podobnie jak cała reszta Europy, raczą się po pracy kuflem zimnego piwa czy lampką wina (rzadziej). Picie w miejscach publicznych jest zabronione a mimo to widziałam już wiele osób siedzących z piwkiem na trawce, w parku przy rzece. Szwedzi sprawiają również wrażenie bardzo dobrze wychowanych, wszyscy się do siebie uśmiechają i przede wszystkim pozdrawiają się wzajemnie. W supermarkecie każdy pracownik powiedział mi dzisiaj dzień dobry – od kasjera, przez osoby wykładające towar po panią sprzątającą.

TROCHĘ TECHNOLOGII?

Muszę się przyznać, że jest kilka małych szczegółów, które mnie zaskoczyły i nie wiem jak nazwać tą kategorię bo to nie do końca są nowinki techniczne czy technologiczne. Na przykład wczoraj nie potrafiłam w kasie samoobsługowej zapłacić, a potem miałam problem z wyjściem ze sklepu (bo bramka otwierała się po zeskanowaniu kodu kreskowego z paragonu – ja oczywiście myślałam, że jest automatyczna i weszłam prosto w zamknięte drzwi). Dziwne jest chociażby to, że jeśli mamy płacić kartą to umieszczamy ją w czytniku na początku zakupów! Później jedynie kasjer podaje kwotę i musimy ją zaakceptować. Poza tym w bardzo niewielu miejscach można płacić gotówką. W Hiszpanii czy Francji też ostatnio tak jest, ale ze względu na COVID, w Szwecji natomiast wydaje się, że już od dawna papierowe pieniądze uznawane są za przeżytek. Nawet 0,50 EUR za proszek do prania w hotelowej recepcji musiałam zapłacić kartą.

DESIGN, PORZĄDEK I MAŁE SZCZEGÓŁY

W Malmö jestem dopiero dwa dni ale już mogę powiedzieć, że Szwecja wydaje się być ogromną IKEA. Bardzo dużą wagę przykładają tutaj do designu. Wszystko jest po prostu ładne, czyste i uporządkowane. Balkony, tarasy, ogródki wyglądają jak wyjęte żywcem z magazynów branżowych. Na ulicach nie ma śmieci, ani psich kup, które w Polsce po roztopach wyrastają dosłownie wszędzie jak grzyby po deszczu. W Kościele widziałam kącik dla dzieci! Książki oddajemy do biblioteki zostawiając je w wyznaczonym do tego miejscu, przed wejściem do budynku! Nie potrafię sobie wyobrazić takiego rozwiązania w żadnym innym kraju, w którym mieszkałam bo po prostu tutejsze społeczeństwo wydaje się być dwa kroki przed resztą.

ŚNIADANIA

W końcu mogę zjeść normalne śniadanie w hotelu! Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę, że mogę zamiast croissanta z czekoladowym nadzieniem zjeść śledzie w sosie musztardowym! Zamiast okropnej, napompowanej powietrzem bagietki ciemne, domowe pieczywo. Zmęczone jestem już tymi słodkimi śniadaniami, które w hotelach we Francji czy Włoszech, a nawet Grecji, są standardem.

NATURA I EKOLOGIA

Szwedzi na pewno mogą pochwalić się bardzo wysoką świadomością ekologiczną. Nie mówię o segregacji odpadów ale o wielu innych aspektach życia codziennego. Nawet po towarach w sklepach widać, że ceni się tutaj rzeczy ekologiczne i naturalne. Nie miałam jeszcze okazji wyjechać poza Malmö ale już teraz jestem pewna, że zachwycą mnie tutejsze krajobrazy. To przecież wielki kraj, a mieszka tutaj relatywnie niewiele ludzi (tyle samo co w Portugalii, która jest przecież czterokrotnie mniejsza jeśli chodzi o powierzchnię a również zaskakuje niesamowitą przyrodą!) i dlatego mamy tutaj tak wiele dzikiej, nieskażonej niczym przyrody. O tym jednak pisać będę w przyszłości, dzisiaj wspomnę tylko o moich wrażeniach z Malmö – jak na tak małe miasto mamy tutaj bardzo dużo zieleni i miejskich parków i przede wszystkich – bardzo dużo zwierząt! Dawno nie widziałam tak wielu, różnych gatunków ptaków, które jeszcze na dodatek są przyzwyczajone do ludzi i po prostu przychodzą się przywitać. Po chodnikach spacerują kaczki a przez ulicę, w wielu miejscach, przebiegają króliki.

PAPIEROSY

Szwecja to strefa wolna od dymu. Nie wolno palić w miejscach publicznych, w barach ani w restauracjach tylko w specjalnie do tego wyznaczonych miejscach. Papierosy i tytoń to produkty stosunkowo drogie, a Szwedzi uzależnieni od nikotyny sięgają po snus czyli używkę na bazie tytoniu, która na pewno jest bardziej elegancka od papierosów – przede wszystkim nie produkujemy dymu i nie śmierdzą nam włosy ani ubrania. Snus to mieszanka wilgotnego tytoniu z innymi składnikami, którą umieszczamy pod górną wargą. Nie zwiększa znacząco wydzielania śliny więc nie prowokuje nadmiernego plucia, nie musimy też jej rzuć. Snus jest nielegalny we wszystkich krajach Unii Europejskiej oprócz Szwecji, Estonii, Węgrzech, Danii, Norwegii czy Szwajcarii. W szwedzkim barze na stoliku prędzej zobaczysz małe, okrągłe pudełeczko niż paczkę papierosów. Jeszcze nie próbowałam, ale mam w planach i na pewno podzielę się wrażeniami.

Copyright © 2019 ArteCaravana. All rights reserved. Designed by ArteCaravana