Skórzane rękodzieło prosto z warsztatu na czterech kołach

Który przemierza iberyjskie ziemie

Spacer Ścieżką Króla i wśród wapiennych skał rezerwatu El Torcal de Antequera czyli gdzie można wybrać się z Malagi na jednodniowe wycieczki.

22/04/2020 12:32

Andaluzja, góry, hiszpania, Malaga, natura, przewodnik, trekking

Hiszpania podzielona jest administracyjnie na 19 wspólnot autonomicznych (coś na kształt naszego województwa). Drugą co do wielkości jest Andaluzja, która z kolei składa się z 8 prowincji. Bardzo często gdy słyszymy słowo Malaga wydaje nam się, że rozmówca ma na myśli tylko miasto. Tymczasem Malaga prowincja, o bardzo zróżnicowanym krajobrazie i to właśnie po niej będziemy dzisiaj podróżować. Wybierzemy się w dwa wyjątkowo ciekawe miejsce – Caminito del Rey oraz do rezerwatu przyrody El Torcal de Antequera.

Zawsze wydawało mi się, że jestem typowym mieszczuchem – uwielbiałam mieszkać w mieście bo wszystko było pod ręką: sklepy, centra handlowe, restauracje, ogromny wybór jedzenia na dowóz, stały dostęp do rozrywek od kin, przez biblioteki po koncerty… Po prostu człowiek nie był w stanie się nudzić i zawsze dało się większość potrzeb zaspokoić od ręki. Od kiedy jednak zbudowaliśmy nasz dom na kołach i ruszyliśmy na podbój południowo-zachodniej Europy okazało się, że miasta w ogóle mnie już nie interesują ani nie przyciągają. Co więcej – teraz nie wyobrażam sobie mieszkać w mieście! Jesteśmy tak przyzwyczajeni do życia na łonie natury, że wielkomiejski hałas,  zapach spalin, zatłoczone sklepy i kolejki w supermarketach, niekończące się korki na drogach, wiecznie trąbiący kierowcy przyprawiają nas dosłownie o ból głowy. Miło jestem czasem wpaść do miasta, trochę się „odchamić” ale dłuższy pobyt po prostu już nie wchodzi w grę. Ostatnimi czasy mieliśmy dość sporo problemów z samochodem i utknęliśmy, jeszcze przed kwarantanną, w Maladze. Malaga jest piękny miastem i oferuje coś z czego zawsze chętnie korzystam – co niedzielę wstęp do wybranych muzeów jest darmowy! O samym mieście jeszcze pisać będziemy bo taki rajd po muzeach naprawdę rekomenduję każdemu, nie tylko fanom malarstwa, sztuki czy historii, ale dzisiaj skupimy się na tym co można robić w okolicach Malagi.

Dzisiaj wybierzemy się raptem 50 km na północ od stolicy prowincji by dostać się do Torcal de Antequera – rezerwatu przyrody, który przypomina naszą rodzimą Jurę Krakowsko -Częstochowską czy czeskie skalne miasto Adršpach. Obszar 17 km² został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Miejsce jest niesamowicie urokliwe i można tam całkiem aktywnie spędzić czas jednak nie spodziewaj się intensywnego wysiłku czy trekkingu dla zaawansowanych. Samochodem docieramy na parking przy centrum dla odwiedzających (https://goo.gl/maps/2FZ2HhoxCuokxJX17), gdzie swój początek mają wszystkie trzy dostępne szlaki – zielony, żółty oraz pomarańczowy czyli wejście na szczyt Torcal Alto.

Trasa zielona ma 1,5 km i zaprowadzi nas na koniec do punktu wyjścia, przejście zajmie maksymalnie 45 minut. Trasa żółta ma 3 km długości i również szlak zaprowadzi nas do punktu wyjścia, ale w około 2 godziny. Obydwie opcje są, według nas, bardzo proste i nadają się dla każdego. My wybraliśmy szlak żółty, był środek lutego i pogoda nam wybitnie nie dopisała co widać na zdjęciach – mgła ograniczała widoczność do dosłownie 20-30 cm a co za tym idzie podłoże było bardzo wilgotne. Przy takich warunkach pogodowych należy bardzo uważać, jest ślisko i nawet szlaki dla początkujących stają się wyzwaniem. Ze względu na niesprzyjające warunki atmosferyczne nie zdecydowaliśmy się na wejście na szczyt Torcal Alto. Trasa oznaczona kolorem pomarańczowym ma 3,6 km długości i jest liniowa co oznacza, że kończy się w innym miejscu niż zaczyna. Według oznaczeń parku ma ona ten sam poziom co szlak żółty, według nich określony mianem średnio zaawansowanego. Wszystkie te opcje są darmowe i nie wymagają żadnych rezerwacji. Park organizuje też specjalne wycieczki z przewodnikiem, które należy zarezerwować wcześniej. Na ich stronie można również zobaczyć którędy przebiegają wszystkie szlaki. http://www.torcaldeantequera.com/

Oczywiście trzeba zabrać ze sobą odpowiednie obuwie, najlepiej buty trekkingowe nadające się do chodzenia po górach (trampki, szpilki czy japonki niewskazane), zaopatrzyć się w odpowiednią ilość wody i prowiant (na miejscu jest restauracje i sklep ale ceny są odpowiednio wyższe). Niekorzystna pogoda, która nam się trafiła nie jest niczym niezwykłym. To pasmo górskie charakteryzuje się dość specyficznym mikroklimatem, temperatura jest zawsze niższa niż w sąsiadujących wioskach czy miastach, w tym w Maladze, a do tego często zbiera się tam dużo mgły dlatego pamiętaj o odpowiednim stroju (coś ciepłego do ubrania, polar, czapka czy nawet rękawiczki + coś przeciwdeszczowego), lepiej mieć ubrane więcej niż mniej a odpowiednie buty być może uratują przed upadkiem gdy będzie bardzo ślisko. Nie musimy chyba wspominać, że to obszar chroniony a to oznacza, że nie należy tam śmiecić ani zbierać ani owoców ani minerałów czy skamielin (kamyków generalnie też nie). Na stronie widnieje informacja, że regulamin zabrania biwakowania i pozostawania na terenie parku na noc. My staliśmy, byliśmy jednym z wielu domów na kołach i nikt nam uwagi nie zwrócił ale uprzedzamy – może mieliśmy szczęście. Już wcześniej spotkaliśmy się z takimi zakazami w innych miejscach np. w Almerii czy na Teneryfie i wieczorem przyjeżdżała policja lub straż miejska, żeby nas po prostu pogonić.

To właśnie podczas spaceru w Torcal de Antequera udało nam się zrobić najbardziej niesamowite zdjęcia naszego skórzanego rękodzieła. Pogoda, która nie sprzyjała spacerowaniu okazała się wyjątkowo korzystna dla obiektywu i zdjęcia wyszły tak, jakbyśmy zrobili je krainie czarów. Możecie zresztą ocenić sami. Udało nam się również sfotografować występujący tam gatunek kozicy, a w sklepie z pamiątkami kupiliśmy kilka minerałów, które w przyszłości prawdopodobnie ozdobią nasze kolejne projekty.

Z El Torcal de Antequera pojechaliśmy bezpośrednio w stronę Caminito del Rey. Jak widać na zdjęciach, zaraz po tym jak wyjechaliśmy z gór niebo się przejaśniło, a naszym oczom ukazały się przepiękne widoki. Skierowaliśmy się w stronę miejscowości Ardales i zaparkowaliśmy vana na noc zaraz obok restauracji El Kiosko. Przy przystanku autobusowym znajduje się tam niewielki parking (spotkaliśmy na nim lisa ale nie udało mi się zrobić dobrego zdjęcia bo za bardzo się ruszał więc jest rozmazany), na którym nawet nasza siedmiometrowa kobyła jakoś się zmieściła nie wystając zbytnio na ulicę. Oczywiście nie byliśmy sami, zresztą naszych sąsiadów spotkaliśmy następnego dnia na szlaku. Z tego miejsca do wejścia na szlak mamy do przejścia około 2 km po płaskim więc 20 minut w zupełności wystarczy.

Po drodze musieliśmy się oczywiście zatrzymać cztery razy chociaż do przejechania mieliśmy raptem 50 km. Niestety w tamtym okresie nadal borykaliśmy się z różnymi problemami z naszym samochodem, które zakończyły się wymianą uszczelki pod głowicą. Musieliśmy więc stawać co 20 kilometrów i odpuszczać ciśnienie z układu chłodniczego (historia na osobny artykuł).  Podczas jednego z postojów zobaczyliśmy super ciekawy znak – uprasza się o nie lądowanie na tej posesji – dotyczący paralotniarzy!

Jest to szlak płatny i trzeba rezerwować wejściówki z wyprzedzeniem (na stronie https://reservas.caminitodelrey.info/ 10€ od osoby, 18 z przewodnikiem) – w zależności od pory roku nawet i kilkutygodniowym. Planując urlop w okresie wakacyjnym trzeba wziąć pod uwagę ten fakt i kupić bilety najlepiej dwa lub trzy miesiące wcześniej. My akurat mieliśmy szczęście bo udało nam się z dnia na dzień kupić wejściówki bez żadnego problemu ale przypominam – był luty. Jeśli nie dysponujesz samochodem można dojechać również pociągiem, nie wiem jak będzie wyglądała sytuacja po tym jak kwarantanna się skończy ale na początku roku 2020 była dostępna pula biletów, które kupowało się na wybranych stacjach kolejowych w mieście Malaga. Bilet na pociąg tzw. Cercanías de Málaga + autobus i wejście na szlak to koszt 23€. Taki łączony bilet można kupić na każdej stacji Cercanías de Málaga pamiętając jednak, że każdego dnia mamy dostępną jedynie ograniczoną pulę (wówczas było to 70 sztuk). Jest to bilet w obie strony i obejmuje również autobus, który zabierze nas z końca szlaku z powrotem na dworzec. Tych łączonych biletów nie można kupić z wyprzedzeniem ani zrobić rezerwacji. Musimy więc z samego rana wybrać się na dworzec i liczyć, że jeszcze wszystkiego nie wykupili. Można oczywiście dokonać osobno rezerwacji na stronie internetowej na wejście na szlak i dokupić osobno jedynie bilet na pociąg. 

Na początku XX wieku powstaje kanał wodny, który prowadzi od zbiorników wodnych na północ od El Chorro. Przy okazji poprowadzona zostaje ścieżka potrzebna do prawidłowego utrzymania kanału. W 1921 szlak został zainaugurowany przez króla Alfonsa XIII i w ten sposób dorobił się swojej nazwy – Ścieżka Króla „El Caminito del Rey”. Przez długi czas było to miejsce uznawane za jedno z najniebezpieczniejszych na terenie całego kraju. Wiele wycieczek kończyło się niestety wypadkami, czasem śmiertelnymi i tak Caminito dorobiło się wybitnie złej sławy i zostało owiane czarną legendą. W roku 2001 podjęto decyzję o zamknięciu szlaku, zniszczono niektóre jego części ale nawet ten krok nie powstrzymał turystów, którzy nadal wracali pomimo tego, że za spacery po Ścieżce Króla można było wówczas dostać mandaty wysokości nawet 6000 EUR. Podjęto więc decyzję o renowacji, która zakończyła się w roku 2015. Pojawiły się nowe, lepiej zabezpieczone drewniane kładki, które „wiszą” w wąwozie miejscami na wysokości 100 m. Mamy również zasięg 4 G a w budowie jest centrum dla odwiedzających, w którym w przyszłości będzie się mieścił sklep z pamiątkami i kawiarnia z restauracją.

Jest to miejsce naprawdę wyjątkowe ale po raz kolejny mamy do czynienia z trekkingiem dla początkujących. My na przykład trafiliśmy akurat na taki dzień, że „utknęliśmy” między dwoma grupami mocno zaawansowanych wiekowo emerytowanych Azjatów. Jeśli więc w okolicach Malagi jesteś na wakacjach z całą rodziną to powiedziałabym, że nie ma przeciwwskazań byście wszyscy w takiej wyprawie wzięli udział, chyba że ktoś ma naprawdę duże problemy z chodzeniem i nie jest w stanie pokonać takiego dystansu. Sam szlak od „bramki” wejściowej do miejsca gdzie oddajemy kaski (są obowiązkowe) to niecałe 3 km ale są jeszcze trasy „dolotowe” – do wejścia bowiem można się dostać na różne sposoby, tak jak pisałam wyżej my mieliśmy 2 km do przejścia czyli razem ok 5 km ale można tak rozplanować wycieczkę, że spacer wydłuży się o kolejnych kilka kilometrów. 

Mamy nadzieję, że nasze zdjęcia i filmik, który jest już dostępny na YouTube (poniżej) nie tylko ukażą wam piękno tego miejsca ale przede wszystkim zachęcą do przyjazdu w te strony. 

Jeśli jesteś zwolennikiem caravaningu czy też vanlife’u okolice Caminito del Rey to również świetne miejsce na kilkudniowy biwak. My znaleźliśmy świetną, kameralną plażę nad zalewem Guadalhorce gdzie z powodzeniem można odpocząć przez kilka dni.

A na koniec nasz film

Copyright © 2019 ArteCaravana. All rights reserved. Designed by ArteCaravana